Szukaj na tym blogu

sobota, 10 września 2011

Nadzieje poznańskiej lewicy

Poznański Sojusz Lewicy Demokratycznej ciągle ma kłopoty z odbudową swojego wizerunku. W ostatnich wyborach samorządowych wprowadził tylko 5 radnych do rady miasta, raptem jednego rady powiatu i po jednym radnym sejmiku wojewódzkiego z okręgów obejmujących miasto i powiat. W wyborach parlamentarnych 2007 roku startując w koalicji Lewica i Demokraci (razem z SdPL, UP i Partią Demokratyczną), wywalczył jeden mandat dla byłej minister Krystyny Łybackiej. Czy w tym roku będzie lepiej? Jeśli tak, to tylko dzięki słabości konkurentów, sam Sojusz robi bowiem niewiele, żeby przekonać do siebie wyborców. O kryzysie partii świadczyć może sama lista kandydatów, którą oceniamy poniżej:

Na miejscu 1. Waldemar Witkowski (tylko 6837 głosów z miejsca 2 w 2007 roku), przewodniczący Unii Pracy, radny sejmiku wojewódzkiego (z listy SLD) i były wicewojewoda wielkopolski (2001-2005). Pierwsze miejsce zawdzięcza środkom płatniczym własnej partii, które wsparły fundusz wyborczy SLD. Wielokrotnie próbował zostać posłem, ale nigdy mu się nie udało. Jeśli nie teraz, to już chyba nigdy. Pan Waldemar bardzo lubi spółdzielnie. Od 1985 do 2001 roku był szefem Spółdzielni Pracy "Akademik", a od 1992 do dziś (z przerwą na wojewodowanie) - prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej im. H. Cegielskiego. Karierę spółdzielczą wieńczy tytuł prezesa Spółdzielczego Związku Rewizyjnego "Wspólnota Polska". Bardzo ambitny polityk, który ciągle nie może zdobyć poparcia na skalę ponadwojewódzką. W latach 1976-1990 członek PZPR.

Koalicyjne ustalenia spowodowały, że dopiero z drugiego miejsca kandydować będzie naturalna liderka poznańskiego SLD - posłanka Krystyna Łybacka (aż 24 405 głosów i mandat z miejsca 3. w 2007 roku). Pierwszy raz mandat zdobyła już w 1991 roku i nie powinna mieć z tym problemu także teraz. W rządzie Leszka Millera (2001-2004) pełniła funkcję ministra edukacji i sportu, a potem była przez rok wiceprzewodniczącą Klubu Parlamentarnego SLD. Z wykształcenia jest matematyczką - obroniła pracę doktorską pt. "Losowy podział kwadratu". W latach 1968-91 sekretarzowała w Polskim Towarzystwie Matematycznym, a w latach 1978-89 należała do PZPR. Może liczyć na osobiste poparcie byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Miejsce trzecie przypadło biznesmenowi Markowi Niedbale, który dorobił się majątku na sprzedaży samochodów, ale jako że serce ma po lewej stronie, to lubi się pieniędzmi dzielić z potrzebującymi. Jest pomysłodawcą i współzałożycielem Sucholeskiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom, wspierał sportsmenki (piłka nożna kobiet) oraz muzyków (warsztaty gospel, akademia gitary), pomaga także rodakom mieszkającym za granicą (konkretnie w Rumunii). Z ramienia SLD zasiada w sejmiku wojewódzkim, gdzie zajmuje się głównie kwestiami budżetowymi i polityką społeczną. Miał kandydować na prezydenta Poznania, ale w końcu partia wypożyczyła Jacka Bachalskiego ze Stronnictwa Demokratycznego.

Miejsce 4. zajmuje prawdziwy mastodont poznańskiej polityki. Gdzie on już nie był, na czym nie zasiadał i z kim sobie rąk nie potrząsał! Andrzej Aumiller (2378 głosów z miejsca 1 na liście Samoobrony w okręgu konińskim w 2007 roku), bo o nim mowa, to jest legenda poznańskiej krypto-lewicy. Zawsze w lewicowych partiach, ale nigdy nie stroniący od prywatnych korporacji. Szczególnie podpadł, gdy wspierał dewelopera chcącego zabudować zielony Sołacz wbrew woli mieszkańców i z pogardą dla unikatowego charakteru dzielnicy. Na liście jego kuriozalnych dokonań jest także ministrowanie z ramienia Samoobrony w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Karierę poselską zaczynał już w sejmie kontraktowym, do którego dostał się jako kandydat PZPR. Potem zaliczył Polską Unię Socjaldemokratyczną, zakładał Unię Pracy, był w Samoobronie, a obecnie należy do Krajowej Partii Emerytów i Rencistów. Wybitna postać, piękna kariera.

Dużo lepiej kojarzy się nam zajmująca miejsce 5 - Izabela Dylewska-Światowiak. Pamiętamy jak dwukrotnie zdobywała brązowe medale olimpijskie (Seul'88 i Barcelona'92). Zdobyła też 5 srebrnych i jeden brązowy medal kajakarskich mistrzostw świata. W polityce już jednak tak skuteczna nie jest. Związana z lewicą od dawna, ale tylko w 2006 roku udało jej się zostać radną sejmiku. Prowadzi firmę sprzedającą i wypożyczającą sprzęt sportowy. Działa w klubach sportowych: uczniowskim UKS 55 "Szpaki", parakajakarskim "Starcie" i w "Budowlanych" Poznań.

Na miejscu 6. kolejna ciekawa kandydatka. Katarzyna Kretkowska to popularna radna miejska (do niedawna niezależna, obecnie w klubie SLD). Niegdyś kandydatka na senatora z ramienia Unii Wolności oraz kandydatka niezależna na prezydenta Poznania. Ani jedno ani drugie się nie udało. Do trzech razy sztuka? Ma bardzo ciekawą biografię, bo dzieciństwo spędziła w Egipcie i w Indiach, co mogło wpłynąć na jej wyjątkowo szerokie, jak na Poznań, horyzonty. Jej droga polityczna wiodła od "Solidarności", przez Unię Demokratyczną i Wolności, Centrolewicę aż do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Reklamuje się jako feministka, alterglobalistka i ekolożka. Znana z zaangażowania społecznego (szkoła "Dębinka, Centrum Doradztwa Zawodowego dla Młodzieży, Centrum Informacji dla Kobiet).

Listę kandydatów SLD, którzy mogą się pokusić o zdobycie mandatu zamyka ostatni, 20. na liście Tomasz Lewandowski (11 918 głosów z miejsca 1. w 2007 roku). Popularny radny miejski, przewodniczący SLD w Poznaniu. Szczególnie mocno angażuje się w walkę o prawa eksmitowanych lokatorów. Walczy także z wysokimi cenami usług komunalnych (bilety MPK, woda, ścieki) oraz zabiega o bezprzewodowy internet w mieście. W poprzednich wyborach był liderem listy i nie podołał, czy tym razem uda się szarża z tylnego szeregu?

O kandydatach z miejsc 7-19 napiszemy w osobnym tekście. Szczerze wątpimy, czy którykolwiek z nich włączy się do walki o jeden z dwóch, maksymalnie trzech mandatów dla SLD w Poznaniu. Raczej będą tylko tłem dla wyżej wymienionych, a szkoda, bo nic tak nie mobilizuje jak zdrowa konkurencja.

piątek, 9 września 2011

Numerki wylosowane

Dzisiaj Państwowa Komisja Wyborcza dokonała losowania numerów list Komitetów Wyborczych. Przy okazji ostatecznie potwierdzono, że w okręgu 39 (Poznań i powiat poznański) wystartuje tylko 7 komitetów.  

1. KW Prawo i Sprawiedliwość
2. KW Polska Jest Najważniejsza
3. KW Sojusz Lewicy Demokratycznej
4. KW Ruch Palikota
5. KW Polskie Stronnictwo Ludowe
6. KW Polska Partia Pracy - Sierpień 80
7. KW Platforma Obywatelska RP

Nie zostały zarejestrowane m.in. Komitet Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego oraz Komitet Prawica, w którym siły połączyły partie Prawica RP Marka Jurka i Unia Polityki Realnej. Zwolennicy Nowej Prawicy mogą się pofatygować do okręgów, w których ich partii udało się zarejstrować listę. Najbliższy taki okręg zaczyna się tuż za granicą powiatu w okolicach Szamotuł. Marek Jurek chce się skupić na wsparciu swoich kandydatów do senatu.

W sumie z Poznania i powiatu do sejmu kandyduje 137 kandydatów. Niemal wszystkie komitety wystawiają po 20 kandydatów, tylko Polska Partia Pracy zadowoliła się siedemnastoma. Posłami zostanie jednak tylko 10 osób. W poprzednich wyborach 7 mandatów przypadło Platformie Obywatelskiej, 2 partii Prawo i Sprawiedliwość, a jeden - Sojuszowi Lewicy Demokratycznej. Sondaże wskazują, że tym razem może być podobnie.

O reelekcję ubiegają się niemal wszyscy posłowie poprzedniej kadencji. Wyjątkiem są parlamentarzyści PiS:
  • prof. Zyta Gilowska zrezygnowała z mandatu krótko po wyborach, a obecnie zasiada w Radzie Polityki Pieniężnej i kombinuje, jakby wesprzeć PiS w kampanii, zachowując jednocześnie swoje stanowisko.
  • poseł Jacek Tomczak kandyduje z Komitetu Platformy Obywatelskiej RP, ponieważ odszedł z PiS po usunięciu europosła Marcina Libickiego z listy w wyborach parlamentu europejskiego.
  • poseł Jacek Filip Libicki odszedł z PiS razem ze swoim ojcem i Jackiem Tomczakiem. Kandyduje z poparciem Platformy Obywatelskiej na senatora z sąsiedniego okręgu.
Nową twarzą na poznańskich listach jest poseł Rafał Grupiński, który dotychczas wybierany był w okręgu kaliskim. Niegdysiejszy twórca "Czasu Kultury" zajmie 1. miejsce na liście PO. O wszystkich kandydatach piszemy tutaj, a pełną listę komitetów z linkami do ich stron publikujemy tutaj.

czwartek, 8 września 2011

My-Poznaniacy inspirują Platformę

Kampania jest nudna jak flaki z olejem. Wygląda na to, że mandaty zostały rozdane już wcześniej i nikt nie będzie sobie rąk wyrywał, żeby coś w wyniku wyborów zmienić. Na poznańskiej scenie politycznej halabrdnicy śpią, a główni aktorzy odgrywają dobrze znane role. Jedynym ciekawym zjawiskiem, jakie udało nam się zauważyć to rosnące zainteresowanie Platformy Obywatelskiej postulatami ruchów obywatelskich, a w przypadku Poznania - ruchu skupionego wokół stowarzyszenia My-Poznaniacy.

A. Białas, R. Grobelny, R. Grupiński, W. Witkowski
Zaczęło się, o czym pisaliśmy w poniedziałek, już w zeszłym tygodniu, kiedy to radni miejscy z PO zaapelowali do kandydatów na posłów i senatorów o poparcie ustawy rewitalizacyjnej. Regulacja tej kwestii na poziomie państwowym jest niezbędna do tego, aby działania mające na celu odnowę zaniedbanych dzielnic miejskich nie zamieniły się w swoją włąsną karykaturę, jak to się dzieje w przypadku poznańskiej Śródki. Jednym z głównych punktów ustawy ma być stworzenie możliwości zamrożenia czynszów w rewitalizowanej części miasta, aby dotychczasowi mieszkańcy nie byli z nich przeganiani przez rosnące koszty życia.

Dodaj napis
Idea rewitalizacji prowadzonej w dialogu z mieszkańcami, a nie w interesie deweloperów, to był jeden z głównych punktów programu My-Poznaniacy w wyborach samorządowych 2010 roku. Dziś podpisują się pod tym punktem nie tylko radni PO z komisji rewitalizacji rady miejskiej, ale i prominentni posłowie z byłym ministrem Rafałem Grupińskim na czele. Zorganizowana przez niego schadzka na Moście Jordana, gdzie w błysku fleszy odpowiedział na wyzwanie radnych i poparł uchwalenie ustawy, okazała się prawdziwym spotkaniem ponad podziałami. Byli na niej i zgadzali się z pomysłem także wicemarszałek Wojciech Jankowiak (miejsce 1 na liście PSL), szef Unii Pracy Waldemar Witkowski (miejsce 1 na liście SLD) oraz sam prezydent Ryszard Grobelny, który dotychczas jakoś niemrawo działał w zakresie rewitalizacji. Stronę społeczną reprezentował skromny prezes Stowarzyszenia My-Poznaniacy - Andrzej Białas.

Na rewitalizacji nie kończy się jednak inspiracja płynąca z gorących głów społeczników. Kandydaci PO już następnego dnia pojawili się bowiem na spotkaniu z kupcami ze słynnego targowiska przy Bema (dziś Drodze Dębińskiej). Po raz kolejny mogli wysłuchać ciekawych pomysłów, które streścił im członek zarządu My-Poznaniacy - Maciej Wudarski. Opowiedział m.in. o projekcie pawilonów handlowych w zieleni, miejskim planie zagospodarowania przestrzeni dla południowego klina zieleni, postępowaniu na temat warunkach zabudowy, ustalonych kwestiach własności i ewentualnych gwarancjach dla kupców, gdyby targowisko przenosić w inne miejsce. Państwo politycy reagowali pozytywnie, kiwali głowami i sprawiali wrażenie rozumiejących. Ile zostanie w ich głowach, zobaczymy. Na razie ukazały się ich pierwsze reakcje na FB:

Co zostanie z tych deklaracji, przekonamy się po wyborach. Cieszy jednak, że kandydaci potrafią dostrzec i docenić dobre pomysły, a nawet wciągnąć je do swoich programów. Trzymać za słowo będziemy szczególnie Rafała Grupińskiego, który jest najbardziej wpływową postacią w tym towarzystwie, a jego kompetencje są w rządzącej partii cenione tak wysoko, że został jednym z dwóch koordynatorów tworzenia nowego bardziej prospołecznego programu Platformy Obywatelskiej, który zostanie ogłoszony już w najbliższą sobotę. Z prasowych doniesień wynika, że liberalna dotychczas partia odejdzie od podatku liniowego, a postawi na innowacyjność i edukację.

środa, 7 września 2011

Górski i inne Orły

Druga dziesiątka listy PiS barwnością śmiało mogłaby konkurować z paradą równości, ale coś nam mówi, że by nie chciała.

Tomasz Górski
11.Tomasz Paweł Górski to kolejny, niezwykle barwny przedstawiciel PiS. Z oficjalnej notki wiadomo, że jest przedsiębiorcą z wykształceniem średnim, posłem od 2005 roku oraz, że uwielbia taniec towarzyski. Wiadomo również, że wcześniej zasiadał w radzie miasta i był związany z Przymierzem Prawicy. Do sejmu po raz pierwszy kandydował w 2001 roku już z listy PiS, a ostatnio w 2009 roku także do Parlamentu Europejskiego, ale nie wyszło mu pomimo prawdopodobnie dwudziestokrotnego przekroczenia limitu wydatków na kampanię.W rzeczywistości pan Górski przedsiębiorczość opanował w stopniu wyższym niż formalne wykształcenie i oficjalne notki. Ma on też wyjątkowe szczęście do wyrozumiałego szefa, który najpierw odwiódł go od opuszczenia szeregów PiS w listopadzie ubiegłego roku a teraz namaścił na kandydata w wyborach 2011, mimo ciążących na nim zarzutów oszustwa i mimo nierozliczenia się swojego czasu ze środków na biuro poselski. Ale że tylko winy się tłumaczy, pan Górski nie zaszczycał sądu swą poselska osobą za to zaproszenie prezesa-premiera przyjął. Niedługo sprawdzimy, czy tanecznym pas przekroczy drzwi Sejmu po raz kolejny.

12. Ewa Kuleczka-Drausowska jest pedagożką i nauczycielką religii w podstawówce w Suchym Lesie. W latach 2006-2010 była radną powiatu poznańskiego a obecnie doktoryzuje się w Katedrze Historii Pedagogiki. Pani Kuleczce nauka miła, bo wcześniej skończyła Instytut Studiów nad Rodziną na kierunku nauka o rodzinie, Papieski Wydział Teologiczny oraz podyplomowe studium historii na UAM. Poza uczeniem i nauczaniem, szefuje Stowarzyszeniu Charytatywnemu "Człowiek-człowiekowi" ... nie wiadomo czy nie wilkiem, bo pani Kuleczka interesuje się także łowiectwem. W wolnych chwilach lubi wyprawiać urodziny prawdziwemu Polakowi - Romanowi Dmowskiemu oraz tępić lewactwo i libertynizm.

13. Małgorzata Maria Foltyn jest wyżej wykształconą rolniczką i zachowawczą hodowczynią owiec. Poza rolnictwem pisuje o rolnictwie i została odznaczona w 2005 roku medalem Zasłużonej dla Rolnictwa. Zajmuje się również działalnością społecznikowską i swojego czasu przewodniczyła Nadwarciańskiemu Stowarzyszeniu Obywatelskiemu, którego celem było zintegrowanie i zaktywizowanie mieszkańców sołectwa Wiórek oraz edukacja historyczna i działalność na "żecz" integracji europejskiej "tegosz".

Grzegorz Musiał
14. Grzegorz Roman Musiał. Jest doktorem habilitowanym fizyki i profesorem UAM. Pracuje na wydziale DiPF, z czego D -to demonstracja, P -to popularyzacja, a skoro tak, to przypuszczalnie jest właściwym człowiekiem we właściwej partii. Ponado pan Musiał od 31 lat jest członkiem NSZZ Solidarność a jakieś 30 lat krócej działa w Akademickim Klubie Obywatelskim im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - AKO. Wskazówką czy oddać głos na pana Musiała, może być deklaracja ideowa AKO: "nasze działania nawiązują nie tyle do konkretnej siły politycznej, ale do świata wartości, za którym się odpowiadamy. Chcemy działać na rzecz pewnego sposobu myślenia i przeciwstawieniu się budowaniu polityki opartej na oczekiwaniach społecznych". Bo przecież nie od dziś wiadomo, że ludzie sami nie wią czego chcą.


15. Ewa Anna Jemielity jest filologiem i nauczycielem angielskiego na poznańskim Uniwersytecie Ekonomicznym. Jest również członkinią Poznańskiego Klubu Gazety Polskiej i Solidarności. Jak bardzo zanangażowana jest w działalność polityczną zaświadczają opinię jej studentów, który panią Jemielity chwalą za zapał do dyskusji o tematyce społeczno-politycznej ale przestrzegają, żeby broń Boże nie napisać "Polish" z małej litery albo nie zdradzić, że się lubi PO, "bo może być różnie". Choć generalnie za odmienne poglądy "nie uwala". Tralala.

16. Izabela Nowak jak dotąd nie działała politycznie. Zajmowała się za to rodzinami wykluczonymi społecznie jako kwalifikowany pracownik socjalny, kulturą i mitologią celtycką jako człowiek z ogładą i wykształceniem wyższym filozoficznym i...zlotami motocyklowymi jako odskocznią, jak sądzi redakcja. Amatorsko występowała też w teatrach, co na Wiejskiej może być dużym atutem.

Marek Sieniawsk
17. Marek Włodzimierz Sieniawski jest heteroseksualnym pracownikiem Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta Poznań, magistrem fizyki i od 30 lat jest prawdziwie męskim członkiem NSZZ Solidarność, obecnie w funkcji wiceprzewodniczącego. Lubi KKS Lech i meteorologię, nie lubi Eltona Johna i Tomasza Grossa. Upust temu, czego nie lubi daje w biuletynie informacyjnym Solidarności pracowników Urzędu Miasta, nad którym szczęśliwie Urząd Miasta kontroli nie ma. Dzięki temu każdy mógł się dowiedzieć od pana Sieniawskiego jaka jest definicja geja ( jest to bogaty pedał) i jaka jest jego opinia w sprawie adoptowania dzieci przez pary homoseksualne. I że z tym całym mordowaniem Żydów przez Polaków to hucpa. Na szczęście władze miasta nie mogą wyciągnąć konsekwencji wobec tak jasno kreślonego stanowiska urzędnika miejskiego, a szkoda bo należałby mu się co najmniej buziak. Może nawet od prezesa?
Jolanta Korcz

18. Jolanta Korcz to handlowiec z energią i duszą. Duszą potępiającą między innymi bożka demokracji, kapitalizm, i sprowadzanie "człowieka do roli myślącego tworu natury ożywionej", o czym szerzej w manifeście Stowarzyszenia Charytatywnego "Solidarni w Prawdzie i Miłosierdziu", któremu wiceprzewodniczy. Za swoją aktywność na polu społecznym została wyróżniona mianem Wolontariuszki Roku 2010 i odznaczona przez prezydenta Kaczyńskiego w czasie obchodów Dnia Samorządu Terytorialnego. Ponadto, do dwóch kadencji jest pani Korcz radną powiatu poznańskiego i współredaktorką miesięcznika o wymownej dla wszyskich grzeszników nazwie "Demaskop". Asystuje też w biurze poselskim europosła ale nie wiadomo którego (prawdopodobnie Konrada Szymańskiego). Jako kobieta miłująca dobro, lubi ona tylko dobrą książkę, kino i sport.

Dariusz Kucharsk
19. Dariusz Kucharski to niezwykle doktoryzowany historyk i pracownik służby celnej. Założył i prezesuje stowarzyszeniu Warsztaty Idei Obywateli Rzeczypospolitej i jest członkiem Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego. Jest jednym z założycieli stowarzyszenia Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem i członkiem komisji organizacyjnej Ruchu Społecznego im. Lecha Kaczyńskiego. Ponadto jest ekspertem Centrum Analiz Regulacyjnych (CAR) Fundacji Republikańskiej, członkiem rady programowej rocznika Actum, płodnym publicystą m.in. Naszego Dziennika i Gazety Polskiej. Naturalnie specjalizuje się w stosunkach polsko-rosyjskich i bywa "zbulwersowanym zwykłym zjadaczem chleba". Pan Kucharski podąża z duchem czasu i opinię o sobie od razu tłumaczy na język współczesny: "Krótka charakterystyka mojej osoby: Polak, katolik, państwowiec, tradycjonalista, patrzący realnie w przyszłość. Inna charakterystyka (to samo lecz ujęte PR-owsko według kanonów XXI w.!?): moher, ciemnogród, zaprzaniec, wstecznik, wataha, maniakalny paranoik, wariat". To naprawdę chwalebne z jego strony. PS: Czy redakcja wspomniała już, że pan Kucharski lubi jeździć rowerem?

20. Zenon Torz przesiębiorczy inżynier elektryk, założyciel oraz prezes Poznańskiego Klubu Gazety Polskiej. Prezes Stowarzyszenia Klubów Gazety Polskiej. Sprawdza się również jako organizator comiesięcznych upamiętnień 10 kwietnia, jest komisarzem wystawy "Prawda i Pamięć. Smoleńsk 10.04.2010" i znajomym agenta Tomka. Ponadto lubi biegać i PiS.

Agent "Tomek" Kaczmarek, red. Piotr Lenin-Lisiewicz, Zenon Torz

wtorek, 6 września 2011

Pan Tadeusz czy Filip z konopi?

Lista PiS jest naprawdę imponująca. Są na niej zarówno stateczni urzędnicy, zasłużeni związkowcy jak i kontrowersyjni dziennikarze oraz przedsiębiorczy posłowie. Oto pierwsza lepsza dziesiątka:

1. Znany poznański urzędnik, a obecnie radny miejski Tadeusz Dziuba. Był wojewodą za rządów Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego (2005-2007). Szefował również poznańskiej delegaturze NIK od czasów, gdy szefem tej instytucji był ś.p. Lech Kaczyński (w sumie 1993-2000). Z polityką związany od bardzo dawna. W latach 70. i 80. związany ze Stronnictwem Demokratycznym. W 1989 roku z ramienia tej partii, ale z poparciem także Solidarności, został posłem słynnego sejmu kontraktowego. Tam poznał braci Kaczyńskich, którym pomagał zakładać Porozumienie Centrum. Od 2001 roku związany z Prawem i Sprawiedliwością. Bez powodzenia startował do sejmu z okręgu kaliskiego (5517 głosów z miejsca 1 w 2001r.) i na prezydenta Poznania (zajął trzecie miejsce zdobywając 14,08% głosów w 2011r.). Posiada bogate wykształcenie - jest doktorem nauk technicznych po technologii drewna na Akademii Rolniczej, studiował również na Politechnice, Akademii Ekonomicznej i Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. W swoim czasie mocniej zaangażowany w Stowarzyszenie My-Poznaniacy, ale odszedł do większej polityki.

2. Zbigniew Hoffmann, doświadczony urzędnik, którego karierę zwieńczyło stanowisko wojewody kujawsko-pomorskiego z nominacji Jarosława Kaczyńskiego. Wcześniej był wicewojewodą wielkopolskim przy Tadeuszu Dziubie. Na początku lat 90. zaangażowany w tworzenie struktur Porozumienia Centrum.

3. Błażej "że tak powiem" Spychalski, jak wynika ze strony zachęcającej do bycia świadomym wyborcą i lepszego poznania (nomen omen) kandydata i jego programu: "urodził się ponad 26 lat temu. mieszka w miejscowości Poznań" (PiS-ownia oryginalna). Wiemy, że jest radnym sejmiku wojewódzkiego, w którym realizuje się w komisjach: rewizyjnej, rozwoju regionalnego i współpracy międzynarodowej oraz kultury fizycznej i turystyki. Wiemy, że pochodzi z Włocławka, praktykę studencką odbywał w Zarządzie Okręgowym PiS w Toruniu jako skarbnik. Wiemy też, że ma żonę, dziecko i dyplom prawnika po poznańskim UAM. Bronił pracy pod tytułem "„Obywatelska inicjatywa ustawodawcza” a 4 lata później wstąpił do PiS. W partii działa od 2006 roku i czynnie pomaga w kampaniach wyborczych różnego szczebla i wywalczył przywrócenie ulg studentom, Ma też pan Błażej niezrównany dar rytmizowania swoich wypowiedzi, z których niezbicie wynika że: jest on zwolennikiem " animizacja życia mieszkańców", przeciwnikiem "nadzwyczajniejszego" w świecie łamania nogi na dworcu w Poznaniu i wierzy, że kto uprawia sport na Orlikach, ten po dopalacze nie sięgnie. Koneserów wielokrotnego powtarzania tych samych fraz zapraszamy tutaj i obiecujemy "że tak powiem" świetną zabawę. Ten młody polityk wzrusza oddaniem premierowi Kaczyńskiemu, o którym wzmiankę umieścił nawet na swym Facebook'owym profilu.

4. O Renacie Barbarze Przybylskiej wiemy, że jest (według jednych źródeł) radczynią prawną, (według innych) adwokatką. Niewątpliwie za to jest działaczką OZ NSZZ "Solidarność" MPK i delegatką na krajowy zjazd "S". W latach 1994-2003 przewodniczyła i wiceprzewodniczyła radzie osiedla ks. J. Popiełuszki a w wolnych chwilach zajmuje ją malarstwo, podróże, muzyka klasyczna i teatr. Żałujemy, że nie znaleźliśmy jej zdjęcia, bo kobieta z takim nazwiskiem musi być miła dla oka.

Przemysław Alexandrowicz
5. Przemysław Józef Alexandrowicz to historyk po poznańskim UAM, który wcześniej skończył historyczne liceum Paderewskiego. W swoim życiu był już przewodniczącym rady miejskiej i senatorem w latach 2005-2007. Ma też na koncie przynależność do wielu organizacji: NZS, KIK, Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich Archidiecezji Poznańskiej. Był też członkiem: ZChN w latach 1989-2001, przez chwilę gościł w Przymierzu Prawicy i jak tylko się połączyło się ono z PiS w 2002 roku, przeszedł doń i tam pozostał. Teraz znowu jest radnym i znowu chce być parlamentarzystą. Uda mu się, czy to już historia?
Aleksander Jaroniec

6. Aleksander Adam Jaroniec to technik mechanik co mu wszystko gra (po ukończeniu szkoły muzycznej), zwłaszcza na fortepianie i trąbce. Wykształcony średnio, przez lata prowadzący działalność handlową, miał w 2010 roku chrapkę na urząd burmistrza Kórnika. Przegrana zburzyła mu harmonię, ale tylko przejściowo. Obecnie pan Jaroniec jest przewodniczącym komitetu terenowego PiS w Kórniku a niezmiennie od 1981 roku - członkiem NSZZ Solidarność. Lubi zatem grać na kilku trąbkach naraz.

Zbigniew Czerwiński

7. Zbigniew Czerwiński jest przewodniczącym Klubu Radnych PiS, wieloletnim radnym a obecnie wiceprzewodniczącym Sejmiku Województwa Wielkopolskiego i Komisji Budżetowej. Był członkiem NZS już w czasach liceum i aresztantem za organizację Ruchu na Rzecz Samorządnej Rzeczpospolitej Polaków. Drukował, kolportował, zakładał samorząd studencki UAM, Klub Polityczny "Ład i Wolność” a potem wstąpił do ZChN. Jest też pan Czerwiński gorącym orędownikiem obywatelskiego projektu zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, o której pisaliśmy już co nieco. Ech, gdyby tak mężczyźni zachodzili w ciążę...

8. Filip Michał Rdesiński to kandydat barwny jak tęcza. Urodzony w roku 1980, a już w ubiegłym roku zdymisjonowany ze stanowiska prezesa Radia Merkury. Socjolog-poeta z prawicowej grupy happeningowej Akcja Alternatywna "Naszość" i Komitetu Wolny Kaukaz. Miłośnik onanizmu, "flaków z nietoperza" i Leszka Millera. Na koncie ma występy pod ambasadą rosyjską, zatarg z synem premiera Tuska i korespondencję z Janem Dworakiem. Jest założycielem Inicjatywy Społecznej "Solidarni z Gruzją". Doświadczenie zawodowe zdobywał też jako dziennikarz "Gazety Polskiej", "Niezależnej Gazety Polskiej", niezależnych portali internetowych i redaktor Kroniki Wojska Polskiego. Był również reportażystą telewizyjnej Misji Specjalnej, Teleskopu i Wiadomości.

Barbara Nowak
9. Barbara Nowak jest pomysłodawczynią i prezeską Fundacji "Otoczmy Troską Życie", działaczką rady parafialnej, Caritas, Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych i rady rodziców szkoły podstawowej w Przeźmierowie. W życiu zawodowym, jak przystało na absolwentkę poznańskiej Akademii Ekonomicznej, zajmuje się zasiadaniem w zarządach i radach nadzorczych firm budowlanych. W życiu prywatnym zajmuje się śpiewaniem w chórach akademickich, bywaniem w teatrach i podróżowaniem. To ostatnie jest zapewne możliwe, ponieważ trójka z jej czworga dzieci jest już dorosła i - co nie bez znaczenia, bo podane na jej oficjalnej stronie - zamężna i dzieciata.


10. Teresa Marianna Majchrzak jest od dwóch kadencji radną osiedla Jeżyce i ławniczką sądową. Obecnie emerytowana, wcześniej uczyła i dyrektorowała przedszkolu. Energiczna absolwentka poznańskiej AWF i założycielka stowarzyszenia "Czerwiec'56". Od 1982 roku próbuje dociec kto stał za zamordowanie jej syna Piotra. Jej drugi syn, Radosław, był kilka lat temu znanym i lubianym prezesem Lecha Poznań.

poniedziałek, 5 września 2011

Forfiter wyborczy

Drugi tydzień kampanii przyniósł spore rozczarowanie i dobitnie pokazał, że nasza demokrację coraz bardziej przypomina atrapę, a najostrzejszym akcentem były zęby krokodyla sfotografowanego przez posłankę Kozłowską-Rajewicz w Ameryce (była na stypendium przez co nie mogła głosować w sprawie aborcji). Obserwując pasywną i skupioną na sprawach drugorzędnych kampanię, dojść można do wniosku, że karty już zostały rozdane, a partie opozycyjne wcale nie mają zamiaru specjalnie deptać po piętach rządzącej koalicji. Partie pozaparlamentarne w większości nie zdołały nawet zarejestrować list we wszystkich okręgach, a kwintesencją wyborczego marazmu są krótkie listy kandydatów do senatu w okręgach jednomandatowych.



Forfiter posłanki Kozłowskiej-Rajewicz.

Zacznijmy od rejestracji list w okręgach. Aby zarejestrować listę lub kandydata należało zebrać pod 5 tysięcy podpisów (w przypadku sejmu) i 2 tysiące (w przypadku senatu). W przypadku wyborów sejmowych należało zarejestrować listy przynajmniej w 21 okręgach, aby móc wystawiać kandydatów w całym kraju. Udało się to tylko partiom parlamentarnym (PO, PiS, SLD, PSL, PJN), ruchowi sponsorowanemu przez zamożnego biznesmena (Ruch Palikota) oraz partii opartej w dużej mierze o struktury związku zawodowego (Polska Partia Pracy Sierpień 80).

Z partii, które nie zarejestrowały list bardzo blisko były Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego oraz sojusz Prawicy RP Marka Jurka i Unii Polityki Realnej Bartosza Jóźwiaka. Oba prawicowe komitety walczyły o podpisy do samego końca, ale ostatecznie zarejestrowały około 20 list. Szczególnie zaskakująca była porażka Korwin-Mikkego, który startuje w wyborach nie od dziś i zawsze podpisy zbierał.  Czasy jednak się zmieniają a ludzie coraz bardziej zniechęcają. Tworząc partię bez dużych pieniędzy i struktur trzeba się liczyć z tym, że jej start w wyborach okaże się blamażem. Inna sprawa, że w wielu krajach liczba podpisów niezbędnych do zarejestrowania listy jest dużo mniejsza.

Jak polska demokracja jest nieprzyjazna nowym ruchom politycznym przekonał się także Janusz Palikot. Pomimo tego, że wpakował 4,5 miliona złotych w założenie stowarzyszenia, partii i komitetu wyborczego, z animuszem stworzył struktury, zebrał podpisy i zarejestrował listy, okazuje się, że nie będzie traktowany równo przez ogólnopolskie media. Debaty telewizyjne odbywają się pomiędzy partiami parlamentarnymi (PO, SLD, PJN, PSL). Nie ma PiS (ta partia sama zrezygnowała), nie ma też Palikota i PPP Sierpień 80 (bo nie mają reprezentacji w parlamencie?).

Być może przykład Andrzeja Leppera, który umiejętnie wykorzystywał udział w programach telewizyjnych do promocji swojego ruchu podziałał jak płachta na byka na rozdające karty partie. To jednak nadaje się na rozważania ogólnokrajowe, a my się chcemy skupić na naszym podwórku. Rejestracja list zmusiła partie do ujawnienia kandydatów. To było jeszcze większe rozczarowanie niż krótka lista komitetów. Prawo i Sprawiedliwość postawiło bowiem ostatecznie na byłego prezesa Radia Merkury - Filipa Rdesińskiego (miejsce 8), plakatowego posła Tomasza Górskiego (miejsce 11) oraz mającego na koncie żenujące wypowiedzi Marka Sieniawskiego (miejsce 17). Z kolei mająca stanowić nowoczesną alternatywę dla partii Kaczyńskiego PJN wystawiła na 1. miejscu Przemysława Piastę (niegdyś LPR).

Sama kampania nie nabrała rozpędu i wszystko wskazuje, że już raczej nie nabierze. Sytuację umiejętnie kontroluje Platforma Obywatelska, prowadząc agitację pod hasłem "Polska w budowie". Jej poznańscy kandydaci spokojnie uświetniają lokalne uroczystości (dożynki, nabożeństwa, festyny) i zorganizowali pierwszą "Błękitną sobotę", podczas której chwalili dokonania rządu i dyskutowali z wyborcami. Poza tym, że pełno ich w internecie oraz mediach lokalnych, mogą także liczyć na wsparcie radnych miejskich z klubu PO, którzy mocno zabiegają o ustawę rewitalizacyjną. Jeśli tylko kandydaci przejmą się głosem swoich samorządowych kolegów, będą mogli zrobić coś dobrego nie tylko dla swojego miasta.

Na to wszystko Prawo i Sprawiedliwość właściwie nie reaguje. Po przedstawieniu kontrowersyjnej listy nie zorganizowało w Poznaniu żadnej akcji, o które warto wspominać. Dużo aktywniejszy jest SLD, który ustami kandydata na posła Tomasza Lewandowskiego ostro sprzeciwił się akcji eksmisyjnej prowadzonej przez ZKZL oraz bagatelizowaniu tego tematu. Koniunkturalny to ruch czy nie koniunkturalny, to jednak przy okazji kampanii udało się nie tylko błysnąć, ale także zrobić coś dobrego dla elektoratu. Warto zauważyć, że w tej sprawie aktywni byli również działacze Sierpnia 80. Więcej tutaj.



Tomasz Lewandowski, miejsce 20. na liście SLD


Ruch Palikota nadal nie powiedział zbyt wiele o swoich kandydatach, ale wykorzystał za to początek roku szkolnego do rozpoczęcia akcji promującej lekcje etyki w szkołach. Ważny to problem i dobrze, że zaistniał w kampanii wyborczej. Szczegóły można znaleźć tutaj i tutaj.  Mamy jednak apel do komitetu o jakąś akcję informacyjną o samych sobie. Kim jesteście, co robicie, czego chcecie?

Na tym pomysły poznańskich kandydatów się skończyły. Polskie Stronnictwo Ludowe jako jedyne zdołało umieścić na swoich stronach listę kandydatów z biogramami (wstyd dla innych partii), ale chyba samo nie liczy na dobry wynik w Poznaniu, bo nie tylko nie uwija się przy kampanii, ale jeszcze do tego wysłało lidera listy w poprzednich wyborach prof. Smorawińskiego do senatu (startuje z okręgu Szamotuły-Wolsztyn).

Jak tak dalej pójdzie, to wynik wyborów w Poznaniu nie zmieni się znacząco w porównaniu z poprzednimi wyborami (7 mandatów dla PO, 2 dla PiS, 1 dla SLD). Oceniając aktywność kandydatów, to jedynych przetasowań spodziewamy się między PiS a SLD. Jeden mandat może powędrować do lewicy, jeśli ekipa pana Dziuby się nie obudzi. Być może na fali pomarańczowej ofensywy uszczknie coś lista Palikota. Reszta śpi i każdy mandat dla nich byłby głęboką niesprawiedliwością.

piątek, 2 września 2011

Najtwardsi przeciwnicy aborcji

Bardzo głośno w tym tygodniu było o trzech posłach Platformy Obywatelskiej, którzy złamali dyscyplinę partyjną i zagłosowali przeciw odrzuceniu obywatelskiego projektu zaostrzającego ustawę aborcyjną. Jan Filip Libicki, Jacek Tomczak i Dariusz Lipiński omal nie przyczynili się do przyjęcia kontrowersyjnego projektu, który m. in. uniemożliwia przeprowadzenie aborcji kobiecie, która padła ofiarą gwałtu. Uwaga lokalnych mediów skupiła się na posłach rządzącej partii, pomijając jednak zachowanie innych klubów parlamentarnych.

Warto zatem podkreślić, że projekt został odrzucony głosami PO (160, w tym posłowie Grupiński, Dzikowski, Fiedler, Stuligrosz i posłanka Szydłowska), SLD (27), SDPL (2) oraz 2 niezrzeszonych. Za przyjęciem projektu ustawy były kluby PiS (136), PSL (22), PJN (11), 2 posłów niezrzeszonych oraz 15 posłów PO, którzy zagłosowali wbrew rekomendacji swojego klubu. Godna uwagi jest absencja aż 78 posłów (najwięcej z PO i SLD), a wśród nich dwóch poznańskich posłanek: Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz (PO) i Krystyny Łybackiej (SLD). Dzięki mobilizacji zwolenników zaostrzenia aborcji i lekkomyślności przeciwników, projekt o mały włos nie został przyjęty (stosunek głosów 191-186).

Dla poznańskiego wyborcy ciekawe są w tym wydarzeniu trzy aspekty:

1. Głosowanie pozwala jasno określić nastawienie partii wobec problemu aborcji. Zdecydowanie za utrzymaniem obecnego stanu prawnego jest Platforma Obywatelska (nawet poseł Gowin głosował za odrzuceniem radykalnego projektu). SLD chce liberalizacji ustawy. PiS, PJN oraz PSL, a także niektórzy posłowie PO chcą zaostrzenia przepisów obecnie obowiązujących.

2. Dają do myślenia wszystkim, którzy myśleli, że posłowie Tomczak i Libicki dopasują swoje poglądy do standardów obowiązujących w PO. Jak pokazało to głosowanie, wybrali rządzącą partię koniunkturalnie, licząc tylko na jej wsparcie w wyborach (które, o zgrozo, otrzymali). Nie zgadzają się ze swoją nową partią w fundamentalnej kwestii. PO jest za zachowaniem ciężko wypracowanego kompromisu w sprawie aborcji (ustawa z 1993 roku), a jej nowi posłowie i kandydaci do parlamentu bardziej pasują do PiS, PJN lub PSL. Warto podkreślić, że Joanna Kluzik-Rostkowska, pod której transfer posłowie się podczepili, zagłosowała zgodnie z linią partii.

3. Osobny przypadek posła Dariusza Lipińskiego. Pokazuje on bowiem pewną krnąbrność posła. W głosowaniu tym Platformie chodziło przede wszystkim o to, aby zachować obecny stan prawa. Aby przed wyborami nie rozpoczynać dyskusji na tematy światopoglądowe i nie niszczyć z trudem wypracowanego niegdyś kompromisu. PO odrzuciła zarówno liberalizujący prawo projekt SLD jak i zaostrzający je projekt obywatelski. Poseł Lipiński zagrał na siebie i mógł sprawić partii oraz wielu wyborcom przykrą niespodziankę. Oczywiście, poseł Lipiński zasłania się sumieniem, ale wydaje się, że sumienie np. posła Gowina nie zniknęło w momencie, gdy podniósł rękę za odrzuceniem projektu. Dla wszystkich wyborców PO zachowanie posła Lipińskiego musi być przestrogą, bo niby jest w PO, ale trochę tak jakby go tam nie było.

4. Posłanki Kozłowska-Rajewicz i Łybacka nie popisały się. Obu nie było na głosowaniu ważnym przede wszystkim dla kobiet. Patrząc na takie zachowanie obu pań, zaczynamy się zastanawiać, czy więcej kobiet w sejmie to faktycznie więcej dobrego prawa dla kobiet. Bo z 3 obecnych poznańskich posłanek - 2 nie pofatygowały się na głosowanie, które mogło być bardzo brzemienne w skutkach. Zastanówmy się zatem, głosując, czy mamy zaufanie do naszych przedstawicieli i jesteśmy pewni, że nie zawiodą nas w najważniejszych momentach.

Radzimy zapamiętać powyższe 4 wskazówki przy urnie.